Pokazywanie postów oznaczonych etykietą związki zawodowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą związki zawodowe. Pokaż wszystkie posty

27.01.2015

Prezes JSW Jarosław Zagórowski represjonuje pracowników upominających się o swoje prawa


Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej wysłał dziś list z informacją zwolnienia 10 członków związków zawodowych działających w kopalniach w ramach represji za akcje solidarnościowe przeprowadzone w kopalni Budryk.

Prezesowi Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Jarosławowi Zagórowskiemu, nie przypadł do gustu podziemny strajk do jakiego doszło w geście solidarności z Kompanią Węglową.

W kopalniach JSW akcje protestacyjne popierające kolegów z KW górnicy prowadzili na powierzchni w czasie wolnym od pracy. Inaczej było w kopalni Budryk.

Członkowie organizacji pracowniczych są oburzeni decyzją zarządu. Uważają, że jest to forma nacisku na działaczy, w związku z trwającym w JSW referendum strajkowym. Rozważają zaostrzenie planowanego protestu - co ma oznaczać ogłoszenie strajku generalnego.

16.05.2014

Meksyk: Mieszane emocje przy obchodach pierwszomajowych

Tegoroczne obchody upamiętniające pierwszomajowe wydarzenia na Haymarket Square przebiegły w stolicy Meksyku pod znakiem kontrowersji. W ramach całej masy demonstracji  przeprowadzanych przez różne organizacje z okazji święta pracy i protestach przeciwko projektom restrukturyzacji gospodarki meksykańskiej (między innymi prywatyzacji przez rząd Partii Rewolucji Instytucjonalnej państwowych zakładów naftowych - Pemex), nieznana osoba lub grupa osób umieściła informacje o rzekomo planowanej manifestacji anarchistycznej.

Rzeczą która wzbudziła największe zdziwienie były plakaty, które zaczęły krążyć po różnych miejscach zapraszające na ową demonstrację. Na nich można było przeczytać zaproszenie na demonstrację podpisaną przez 15 organizacji anarchistycznych działających w Meksyku. Z tego co udało się dowiedzieć lokalnym działaczom, żadna z tych organizacji nie podpisała owego plakatu ani nie miała w planach organizacji pierwszomajowej demonstracji w stolicy. Jedną z organizacji widniejących na plakacie była Anarchistyczna Federacja Meksyku, współorganizatorka między innymi pierwszego kongresu anarchistycznego w Meksyku w 2011 r.

FAM oskarżyła wręcz w komunikacie opublikowanym na swojej stronie internetowej władze federalne jak i władze miasta Meksyk o tworzenie razem z mediami masowego przekazu kampanii stygmatyzacji i nagonki na ruch anarchistyczny. (W meksykańskich mediach o "zamaskowanych anarchistach" zrobiło się głośno rok temu podczas protestów przeciwko prezydentowi Enrique Peña Nieto, podczas których doszło do walk z policją).

Sama demonstracja mimo związanego z nią zamieszania odbyła się w miejscu gdzie zaplanowali ją domniemani organizatorzy i zebrała około 100 osób. Rozpoczęła się pod monumentem upamiętniającym Rewolucję Meksykanską, gdzie chciano wygwizdać zebranych tam nacjonalistów. Następnie przeszła ulicami centrum aż na Zócalo (centralny plac dzisiejszego starego miasta, dawnego Meksyku-Tenochtitlan). W drodze na plac zostały zniszczone witryny kilku banków oraz sklepów z markową odzieżą natomiast inne pokryto antyrządowymi oraz antykapitalistycznymi hasłami. Oprócz tego zamalowano sprayem obiektywy kamer kilku mediów którym w ostatnim czasie za bardzo udziela się krytykowanie wszelkich ruchów społecznych i nadgorliwe bronienie rządowo-narkotykowo-biznesowej kliki sprawującej władzę w tym państwie jakim jest dzisiejszy Meksyk.

Po dotarciu na Zócalo, demonstracja skierowała się na stację metra Pino Suarez, gdzie zorganizowano szybki hapening polegający na masowym przeskakiwaniu bramek (przy wejściach meksykańskiego metra zawsze stoją policjanci, więc widok skaczących przez bramki ludzi jest dużo rzadszy, niż np. w warszawskim metrze). Podobne hapeningi organizowane są stosunkowo często w związku z niedawnym podwyższeniem cen biletów jednorazowych z 3 do 5 pesos* (w Meksyku nie istnieją bilety czasowe ani długookresowe). Po przeskoczeniu bramek demonstracja pojechała pod siedzibę telewizji Televisa (o której jednym z programów, prowadzonych przez Laurę Bozzo pisaliśmy jakiś czas temu na Antiklasie), w międzyczasie zamalowując kamery wewnątrz metra. Po krótkim pobycie przed siedzibą telewizji demonstracja rozwiązała się.

Oprócz wydarzeń w stolicy, w położonej na południu Oaxace grupa osób spaliła flagę narodową Meksyku na głównym placu tego miasta.

Jak zauważyło wiele osób podczas całej demonstracji w stolicy-D.F'ie - z wyjątkiem momentu dotarcia pod Televisę, siły policyjne były w zupełności nieobecne. Część głównonurtowych mediów nazwała to "nową taktyką rządu meksykańskiego mającej na celu unikania eskalacji zamieszek z udziałem anarchistów".





*1,17 PLN według kursu 16 V 2014.












4.09.2013

Hiszpania: Samorząd w Murcji wydaje na szkoły prowadzone przez Opus Dei więcej niż na wszystkie pozostałe razem wzięte

Samorząd regionalny powierza więcej pieniędzy dwóm szkołom które prowadzi Opus Dei w Murcji, niż na wszystkie pozostałe szkoły w regionie razem wzięte. W szkołach prowadzonych przez tą katolicką instytucję  stosuje się segregację uczniów ze względu na płeć.

Sprawę wyjęły na światło dzienne związki zawodowe działające w regionie. Z analizy budżetu na rok 2013 wynika, że szkoły w Nelva (tylko dziewczyny) oraz Monteagudo (tylko chłopcy) dostają 3.653.077 euro podczas gdy na szkoły publiczne przeznacza się 2.617.663 euro.

Według związków zawodowych , dane te jasno pokazują jakie priorytety ma rządzący tam Partido Popular, dla którego priorytetem jest wspomaganie prywatnych i seksistowkich szkół w regionie Murcji.

W Sądzie Najwyższym w Hiszpanii toczy się nadal sprawa związku zawodowego UGT przeciwko Radzie ds. Edukacji za przeznaczanie pieniędzy na model nauczania rozróżniony ze względu na płeć. Sąd Najwyższy do tej pory odrzucił to zaskarżenie twierdząc że znajduje się to w granicach prawa edukacyjnego.

Partido Popular (Partia Ludowa) jest prawicową partią rządzącą obecnie Hiszpanią. W jej szeregach znajdowało się i znajduje wielu katów byłego faszystowskiego reżimu Franco, który utrzymywał się aż do późnych lat '70. Jednym z bardziej znanych był Manuel Fraga. PP znajduje się w tej samej grupie Parlamentu Europejskiego co Platforma Obywatelska. Jedną z lepiej znanych osób w Polsce należących do Opus Dei jest prezydent Warszawy z ramienia PO, Hanna Gronkiewicz Waltz.

na podstawie elpajarito.es


16.12.2012

Bunt w zakładzie Opla w Niemczech

Decyzja amerykańskiego koncernu General Motors, będącego właścicielem Opla, o likwidacji fabryki w niemieckim Bochum wywołała prawdziwy bunt w zakładzie.
Pracownicy są wściekli. Do tego stopnia, że dyrekcja fabryki musiała odwołać zaplanowane wcześniej uroczystości związane z 50-leciem istnienia zakładu.

Decyzję umotywowano względami bezpieczeństwa. Pod adresem kierownictwa padały bowiem groźby, a nawet dochodziło do rękoczynów.
Ludzie są zrozpaczeni, bo nikt nie spodziewał się, że GM zdecyduje się na wygaszenie produkcji w drugiej co do wielkości fabryce Opla w Niemczech.

Zgodnie z planem, zakład w Bochum ostatecznie zaprzestanie produkcji w 2016 roku. Do tego czasu z pracą pożegna się w sumie ponad 3 tys. pracowników.
Zanim to jednak nastąpi, przedstawi­cie­li GM czekają trudne rozmowy z pracownikami, które nie godzą się na zakończenie produkcji i zwolnienia. Właśnie dlatego w piątek ogłoszono strajk i wstrzymano produkcję.

za hotmoney.pl

6.10.2012

Strajk pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej

Pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej przeprowadzili dziś dwugodzinny strajk ostrzegawczy na każdej z czterech zmian w celu podywyżki płac o 7 proc. Pracownicy spółki chcą też rewizji zasad na których zatrudnia się nowych pracowników.  Zarząd JSW dąży do uzależniania wielkości podwyżek od efektów i wydajności pracy.

Podczas przeprowadzonego przed dwoma tygodniami referendum, 97 proc. uczestniczących w nim pracowników spółki opowiedziało się za strajkiem w przypadku niespełnienia żadaych przez nich żądań.

Podczas dwugodzinnych przerw w pracy strajkujący chcą również przeprowadzić masówki. Na godź. 9 rano zaplanowali też pikietę przed zarządem spółki. Strajk odbywa się w pierwszą rocznicę wstąpienia spółki JSW na giełdę papierów wartościowych.

Volvo zamyka fabrykę w Szwecji i przenosi produkcję do Wrocławia za groszowe stawki

Wiadomość o przeniesieniu do stolicy Dolnego Śląska produkcji autobusów Volvo oznacza dla mieszkańców miasteczka, gdzie położona jest fabryka nie tylko utratę blisko 400 miejsc pracy, ale totalną marginalizację.
 
Bezrobocie w Säffle przekracza 11 procent, a wśród młodych ludzi - 28 procent. Informacja o przeniesieniu produkcji do Polski znalazła się na pierwszym miejscu wieczornego dziennika w szwedzkiej telewizji publicznej.
Reporter rozmawiał z pracownikami zakładów Volvo w Säffle i z mieszkańcami miasteczka. Wszyscy są w szoku - wśród nich pracująca w zakładach od 30 lat Lena Storm. Ogarnęło mnie uczucie pustki. Zupełnie, jakbym opuściła własne ciało. T okropne. Nie da się tego opisać.

Bengt Lundstroem odpowiedzialny za produkcję autobusów Volvo w Europie tłumaczy jednak, że koncern nie miał innego wyjścia. - Z powodu zmniejszenia zapotrzebowania na autobusy i spadku sprzedaży, dyrekcja podjęła decyzję o koncentracji produkcji w jednym miejscu, co ma pozwolić na obniżenie kosztów. Takim miejscem jest właśnie fabryka Volvo we Wrocławiu. Widzimy, że liczba zamówień spada, a presja cenowa na rynku nie zmienia się. Dwie fabryki, które mamy w Europie, w pełni wystarczą - powiedział Bengt Lundstroem.

Wrocławska fabryka autobusów ma czterokrotnie większe zdolności produkcyjne niż fabryka w Säffle. Produkcja autobusów Volvo została tu uruchomiona w 1995 roku. Obecnie jest największą fabryką autobusów Volvo w Europie. Powstają w niej kompletne autobusy miejskie, międzymiastowe i turystyczne sprzedawane na rynkach całej Europy.

Autobusy Volvo lub części do nich prodkukowane są ponadto w szwedzkim Boras, a także w Meksyku, Brazylii, Kanadzie i Indiach.
Produkcja w fabryce w Säffle zakończy się w czerwcu przyszłego roku - pod warunkiem jednak, że do tego czasu skończą się negocjacje ze związkami zawodowymi.

na podstawie Money.pl

17.09.2012

Kapitaliści razem z rządem planują kolejny atak na pracowników

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej oraz tak zwani "partnerzy społeczni" wspólnie mają  przygotować cały nowy dział VI kodeksu pracy poświęcony sposobowi liczenia przepracowanych godzin. Rozmowy wkraczają w decydującą fazę - jutro w tej sprawie ma się odbyć posiedzenie zespołu ds. prawa pracy komisji trójstronnej.

Przygotowane przez resort zmiany zmierzają w jednym kierunku: to nie ustawa, lecz reprezentanci pracowników w porozumieniu z pracodawcą mają ustalać obowiązujący w firmie rozkład czasu pracy oraz okres, w jakim należy go rozliczyć. Gdy obie strony się porozumieją, będą mogły wydłużać okres rozliczeniowy czasu pracy nawet do 12 miesięcy. W zależności od zapotrzebowania pracodawca mógłby przedłużać i skracać czas pracy w poszczególnych tygodniach lub miesiącach.

Jeżeli z końcem okresu rozliczeniowego okazałoby się, że zatrudniony przepracował więcej godzin, niż powinien, wtedy otrzyma dodatek do pensji. Jego stawka będzie tym wyższa, im dłuższy był wspomniany okres. To jednak tylko jeden z wariantów zmian. Drugi przewiduje, że godziny nadliczbowe w każdej dobie byłyby rozliczane na bieżąco (co miesiąc). O wyborze konkretnego rozwiązania zdecydują negocjacje z partnerami społecznymi.


Pracownicy i pracodawcy mogliby też ustalić, że w firmie stosowany jest np. ruchomy lub przerywany czas pracy. Ten pierwszy umożliwia rozpoczynanie i kończenie pracy w różnych godzinach w poszczególne dni (np. pracownik ma się stawić między 7.00 a 10.00 i przepracować osiem godzin).
Z kolei system przerywany zakłada wprowadzenie przerwy w pracy w ciągu doby (łącznie przerwa i praca nie mogą przekroczyć 13 godz. - ze względu na konieczność zapewnienia 11-godzinnego odpoczynku dobowego).

"Propozycje te przygotowaliśmy na podstawie roboczych spotkań z partnerami społecznymi. Od negocjacji w komisji trójstronnej zależy, czy będzie to nasz wspólny projekt zmian w kodeksie" - mówi Radosław Mleczko, sam będący kiedyś menadżerem, obecnie pracujący dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

na podstawie interia.pl

1.09.2012

Strajk pracowników Lufthansy we Frankfurcie

210 na 360 lotów Lufthansy z Frankfurtu zostało w piątek odwołanych z powodu strajku pracowników personelu pokładowego.

 W akcji protestacyjnej wzięło udział 1000 stewardów i stewardes, odmawiając pracy przez 8 godzin od 5 rano do 1. po południu. Łącznie Lufthansa zatrudnia ok 19 tys. pracowników pokładowych,wśród których uzwiązkowienie wynosi 2/3.

 Protestujący domagają się między innymi 5 procentowych podwyżek płac i gwarancji, że nie będą zatrudniani pracownicy na kontraktach. Zarząd daje im gwarancję 3,5 proc podwyżki, ale wyraźnie jest w stanie pójść na ustępstwa, skoro chce wrócić do negocjacji, zapewne licząc, że na ten czas akcje strajkowe zostaną zawieszone. Na razie jednak w rozgłośni Bayerischer Rundfunk, Nicoley Baublies przewodniczący związku UFO, który jest organizatorem strajku zapowiadał kolejne protesty. — Wszystko zależy od tego w jaki sposób Lufthansa odpowie na nasz protest, czy będzie walczyła ze strajkiem i od tego pod jaką presją znajdą się członkowie naszego związku - mówił Baublies.

Zapowiedział,że w piątek wieczorem poinformuje o kolejnych decyzjach : czy strajk potrwa także w sobotę i czy tylko we Frankfurcie, czy też zostanie rozszerzony na kolejne miasta - Monachium i Berlin. Chaos, jaki zapanował na lotnisku we Frankfurcie i straty finansowe z powodu odwołanych lotów i rezerwacji, oraz determinacja związkowców z UFO, którzy zapowiedzieli, że być może kolejny strajk będzie już w sobotę skłoniło zarząd do powrotu do negocjacji. Większość odwołanych rejsów, to trasy krótkie i średnie ( m.in dwa rejsy do Warszawy), ale nawet linie partnerskie Niemcom nie były w stanie pomóc, bo skoro samoloty nie odleciały z Frankfurtu, to nie było na płycie miejsc na maszyny, które rozkładowo powinny przylecieć.

na podstawie rp.pl