Wegłu Głównego Urzędu Statystycznego w drugim miesiącu roku przybyło osób bez pracy, i to zarówno względem lutego ubiegłego roku jak i tegorocznego stycznia . Pod koniec lutego 2013 roku bez pracy pozostawało ponad 2 miliony 336 tysięcy osób, co oznacza stopę bezrobocia wysokości 14,4 procent, wobec 14,2 proc. miesiąc wcześniej i 13,4 proc w lutym 2012 roku.
Dane GUS wskazują, że w ciągu miesiąca pracę straciło aż 41 tysięcy osób. W ciągu roku liczba bezrobotnych zwiększyła się zaś o 168,5 tysiąca.
W lutym 2013 roku bezrobotnych przybyło w każdym województwie. Najszybciej przybywało osób bez pracy w woj. wielkopolskim, w którym w ciągu zaledwie miesiąca liczba osób bez pracy zwiększyła się o 2,8 proc., małopolskim (przyrost liczby bezrobotnych względem stycznia 2013 o 2,5 proc.) oraz dolnośląskim, łódzkim, mazowieckim i pomorskim, w których w ciągu miesiąca liczba osób bez pracy zwiększyła się o 2,2 procent.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nędza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nędza. Pokaż wszystkie posty
24.03.2013
18.03.2013
Co druga polska rodzina ma kłopoty z płaceniem podstawowych rachunków
W najnowszej edycji badania wzięło udział blisko 13 tys. rodzin z 20 krajów. Ankietowani pytani są o to, jak dzisiaj oceniają swoją stabilność finansową i czego spodziewają się w nadchodzącym roku. W efekcie powstaje tzw. indeks stabilności finansowej danego państwa, który może przyjmować wartość od 0 do 100, czyli od niestabilności finansowej po wysoki poziom finansowego bezpieczeństwa.
W 2012 r. indeks dla Polski wyniósł 13, dla porównania w 2008 r. - 31. - Mimo że polska gospodarka uniknęła recesji, gospodarstwa domowe źle oceniały swoją stabilność finansową i były pełne obaw co do najbliższych miesięcy - mówi Robert Gowin z Genworth.
Spośród krajów, w których prowadzono badania, gorsze nastroje panują jedynie we Włoszech, w Portugalii i Grecji (tam indeks wyniósł tylko 1). W Europie największym optymizmem tryskają Norwegowie (71), Szwedzi (67), Duńczycy (52) i Finowie (47).
Według badania systematycznie topnieje grupa gospodarstw oceniających swoją sytuację jako stabilną i oczekujących poprawy. W ubiegłym roku taki komfort i optymizm deklarował tylko 1 proc. polskich rodzin, pięć lat temu pięć razy więcej. Gwałtownie rośnie natomiast liczba rodzin niestabilnych finansowo, a więc takich, które z bieżących dochodów nie mogą spłacać przynajmniej jednego zobowiązania (kredyt, czynsz, opłaty za media), bo ich wydatki przewyższają dochody. Takie rodziny zwykle nie mają też żadnych oszczędności ani zdolności kredytowej. O ile w 2008 r., czyli kiedy zaczynał się kryzys, takich gospodarstw było 27 proc., to w ubiegłym roku już 45 proc. Mniej jest też (spadek z 11 do 6 proc.) optymistów, a więc rodzin, które co prawda mają problemy finansowe, ale liczą na to, że z nich wyjdą.
Dla ponad połowy polskich rodzin największym zagrożeniem dla stabilności budżetu są rosnące koszty utrzymania. Blisko 40 proc. gospodarstw boi się spadku dochodów, a co trzecie utraty pracy. Te obawy wskazywali badani we wszystkich krajach.- Wyniki pokazują, że Polacy żyją dniem dzisiejszym. Interesuje ich cena cukru w sklepie, a nie kryzys na świecie. Sprawy takie jak przyszła emerytura są na jeszcze odleglejszym planie.
Zdaniem ekonomisty prof. Cezarego Wójcika ze Szkoły Głównej Handlowej indeks Genworth pokazuje, że w 2013 r. nie należy spodziewać się wyraźnej poprawy koniunktury gospodarczej. - Do tej pory wzrost gospodarczy w dużym stopniu napędzała konsumpcja prywatna, a ta wyraźnie wyhamowała, a w czwartym kwartale 2012 r. nawet była ujemna. Coraz więcej gospodarstw domowych obawia się utraty pracy, a to nie sprzyja konsumpcji. To oznacza, że podobnie jak w ubiegłym roku również w 2013 r. konsumpcja będzie płaska jak naleśnik - mówi Cezary Wójcik.
Etykiety:
bieda,
elektryczność,
gaz,
kapitalizm,
nędza,
pieniądze,
po,
polska,
prąd,
problemy z płaceniem rachunków,
rachunki,
rata kredytu,
Tusk,
wiadomości,
woda,
zubożenie społeczeństwa
15.02.2013
Nowe przepisy prawne. Wynagrodzenie możesz dostać po roku
O drakońskich zmianach w kodeksie pracy informowaliśmy już na Antiklas >tutaj<
5 lutego 2013 zostały uchwalony nowe przepisy dotyczące prawa pracy.
Centrum Informacyjne Rządu w komunikacie. Nowe przepisy realizują zapowiadane przez premiera Donalda Tuska w tzw. II expos, postulaty dotyczące zmian w organizacji czasu pracy.
"Zgodnie z nowymi przepisami, okres rozliczeniowy (czasu pracy - PAP) został wydłużony - nie więcej niż do 12 miesięcy. Będzie on dotyczył każdego systemu czasu pracy" - napisano w komunikacie.
"Wprowadzenie wydłużonego okresu rozliczeniowego pozwoli pracodawcom bardziej elastycznie gospodarować czasem pracy pracowników, w zależności od zapotrzebowania na pracę w poszczególnych miesiącach. Okresy dłuższej pracy będą równoważone okresami pracy krótszej lub dniami wolnymi od pracy. Będzie się to odbywać z zachowaniem wymiaru czasu pracy danego pracownika ustalonego na przyjęty okres rozliczeniowy" - dodano.
Przyjęty przez rząd projekt zakłada wprowadzenie przepisów pozwalających na ustalenie rozkładów czasu pracy uwzględniających różne godziny rozpoczynania pracy.
na podstawie PAP
5 lutego 2013 zostały uchwalony nowe przepisy dotyczące prawa pracy.
Centrum Informacyjne Rządu w komunikacie. Nowe przepisy realizują zapowiadane przez premiera Donalda Tuska w tzw. II expos, postulaty dotyczące zmian w organizacji czasu pracy.
"Zgodnie z nowymi przepisami, okres rozliczeniowy (czasu pracy - PAP) został wydłużony - nie więcej niż do 12 miesięcy. Będzie on dotyczył każdego systemu czasu pracy" - napisano w komunikacie.
"Wprowadzenie wydłużonego okresu rozliczeniowego pozwoli pracodawcom bardziej elastycznie gospodarować czasem pracy pracowników, w zależności od zapotrzebowania na pracę w poszczególnych miesiącach. Okresy dłuższej pracy będą równoważone okresami pracy krótszej lub dniami wolnymi od pracy. Będzie się to odbywać z zachowaniem wymiaru czasu pracy danego pracownika ustalonego na przyjęty okres rozliczeniowy" - dodano.
Przyjęty przez rząd projekt zakłada wprowadzenie przepisów pozwalających na ustalenie rozkładów czasu pracy uwzględniających różne godziny rozpoczynania pracy.
na podstawie PAP
Etykiety:
2013,
Antiklas.pl,
antykapitalizm,
bieda,
kapitalizm,
kodeks pracy,
nędza,
po,
Tusk,
wiadomości,
wyzysk
3.01.2013
Kapitalistyczny kryzys nie dotyka najbogatszych osób na świecie
Podczas gdy cały świat ogarnia fala kapitalistycznego kryzysu i coraz więcej osób na całym świecie spychana jest do sytuacji w której nie mają pracy lub też muszą pracować na coraz gorszych warunkach, najbogatsze osoby na świecie wciąż powiększają swoje fortuny.
Co ciekawe wśród wielu nazwisk widzimy właścicieli firm, w których w ostatnim czasie sięgano po ataki na pracowników w postaci zwolnień oraz pogarszania warunków pracy (zmniejszanie pensji, próby zastąpienia umów jako tako stabilnych, umowami śmieciowymi nie posiadającymi zabezpieczeń na wypadek zwolnienia lub choroby).
Niestety w rządzonym przez rynek kapitaliźmie, dochodzi do sytuacji w której mimo zmniejszenia się konsumpcji spowodowanej bezrobociem i zubożeniem społeczeństwa, kapitaliści mogą zwiększać swoje dochody wykorzystując trudną sytuację pracowników, którzy niezorganizowani w żadne organizacje pracownicze godzą się na zatrudnienie za coraz niższe zarobki co wynika z większego ciśnienia na rynku pracy spowodowanego bezrobociem.
Dlatego jedynym sposobem aby przerwać tą sytuację jest tworzenie przez nas samych w firmach i zakładach pracy organizacji zreszających pracowników, tak abyśmy mogli efektownie walczyć z kapitalistami i zdobyć prawo do godnego życia
Stu najbogatszych ludzi świata wzbogaciło się w 2012 roku w sumie o 241 mld dolarów i ich łączny majątek szacuje się na 1,9 biliona dolarów - wynika z opublikowanego w środę przez agencję Bloomberg rankingu 100 największych miliarderów.
Pierwsze miejsce na liście najbogatszych utrzymał Meksykanin Carlos Slim. Wartość majątku tego 72-letniego magnata telekomunikacyjnego, najbogatszego człowieka na kuli ziemskiej, szacowana jest na 75,2 mld dolarów. Jest on o 12,5 mld dolarów bogatszy od współzałożyciela firmy Microsoft Corp., 57-letniego Amerykanina Billy'ego Gatesa (62,7 mld dol.).
Trzecie miejsce na podium zajmuje Hiszpan Amancio Ortega, właściciel Inditex do którego należą takie marki jak Zara i Bershka. Jego fortuna wzrosła do 57,5 mld dolarów. Wyprzedził on w 2012 roku 82-letniego amerykańskiego inwestora Warrena Buffetta, posiadacza majątku o wartości 47,9 mld dolarów.
Piąte miejsce na liście agencji Bloomberg zajmuje 86-letni Szwed Ingvar Kamprad, twórca słynnej Ikei, z majątkiem szacowanym na 42,9 mld dolarów. O tym w jaki sposób Ikea tworzyła swoją potęgę oraz jak traktuje obecnie pracowników, możecie sobie przeczytać na Antiklas tutaj.
Najbogatszy Azjata to Li Ka-Shing z Hongkongu, 84-letni właściciel firm deweloperskich, którego aktywa ocenia się na 28,6 mld dolarów. Jest on na 11. pozycji.
Najbogatsza Francuzka, współwłaścicielka firmy kosmetycznej L'Oreal 82-letnia Liliane Bettencourt z fortuną o wartości 26,8 mld dolarów znajduje się na 14. miejscu w rankingu.
Włoch Michele Ferrero z branży spożywczej z majątkiem szacowanym na 22,1 mld dolarów zajmuje 24. miejsce, o jedno wyżej niż Amerykanin węgierskiego pochodzenia, finansista George Soros - 21,6 mld dolarów.
Najbogatszy od lat Ukrainiec Rinat Achmetow, potentat metalurgiczny i właściciel klubu piłkarskiego Szachtar Donieck, ma majątek wartości 21,2 mld dolarów i w rankingu agencji Bloomberg plasuje się na 27. miejscu.
Z kolei najbogatszy Rosjanin, urodzony w Uzbekistanie Aliszer Usmanow, magnat stalowy i udziałowiec spółki kontrolującej klub piłkarski Arsenal, który mieszka w Wielkiej Brytanii, dysponuje majątkiem o wartości 18,9 mld dolarów, co daje mu 36. miejsce na liście najbogatszych ludzi świata.
Hindus Lakshmi Mittal, międzynarodowy potentat stalowy, właściciel koncernu ArcelorMittal, zajmuje 38. miejsce w rankingu.
częściowo na podstawie Money.pl
Co ciekawe wśród wielu nazwisk widzimy właścicieli firm, w których w ostatnim czasie sięgano po ataki na pracowników w postaci zwolnień oraz pogarszania warunków pracy (zmniejszanie pensji, próby zastąpienia umów jako tako stabilnych, umowami śmieciowymi nie posiadającymi zabezpieczeń na wypadek zwolnienia lub choroby).
Niestety w rządzonym przez rynek kapitaliźmie, dochodzi do sytuacji w której mimo zmniejszenia się konsumpcji spowodowanej bezrobociem i zubożeniem społeczeństwa, kapitaliści mogą zwiększać swoje dochody wykorzystując trudną sytuację pracowników, którzy niezorganizowani w żadne organizacje pracownicze godzą się na zatrudnienie za coraz niższe zarobki co wynika z większego ciśnienia na rynku pracy spowodowanego bezrobociem.
Dlatego jedynym sposobem aby przerwać tą sytuację jest tworzenie przez nas samych w firmach i zakładach pracy organizacji zreszających pracowników, tak abyśmy mogli efektownie walczyć z kapitalistami i zdobyć prawo do godnego życia
Stu najbogatszych ludzi świata wzbogaciło się w 2012 roku w sumie o 241 mld dolarów i ich łączny majątek szacuje się na 1,9 biliona dolarów - wynika z opublikowanego w środę przez agencję Bloomberg rankingu 100 największych miliarderów.
Pierwsze miejsce na liście najbogatszych utrzymał Meksykanin Carlos Slim. Wartość majątku tego 72-letniego magnata telekomunikacyjnego, najbogatszego człowieka na kuli ziemskiej, szacowana jest na 75,2 mld dolarów. Jest on o 12,5 mld dolarów bogatszy od współzałożyciela firmy Microsoft Corp., 57-letniego Amerykanina Billy'ego Gatesa (62,7 mld dol.).
Trzecie miejsce na podium zajmuje Hiszpan Amancio Ortega, właściciel Inditex do którego należą takie marki jak Zara i Bershka. Jego fortuna wzrosła do 57,5 mld dolarów. Wyprzedził on w 2012 roku 82-letniego amerykańskiego inwestora Warrena Buffetta, posiadacza majątku o wartości 47,9 mld dolarów.
Piąte miejsce na liście agencji Bloomberg zajmuje 86-letni Szwed Ingvar Kamprad, twórca słynnej Ikei, z majątkiem szacowanym na 42,9 mld dolarów. O tym w jaki sposób Ikea tworzyła swoją potęgę oraz jak traktuje obecnie pracowników, możecie sobie przeczytać na Antiklas tutaj.
Najbogatszy Azjata to Li Ka-Shing z Hongkongu, 84-letni właściciel firm deweloperskich, którego aktywa ocenia się na 28,6 mld dolarów. Jest on na 11. pozycji.
Najbogatsza Francuzka, współwłaścicielka firmy kosmetycznej L'Oreal 82-letnia Liliane Bettencourt z fortuną o wartości 26,8 mld dolarów znajduje się na 14. miejscu w rankingu.
Włoch Michele Ferrero z branży spożywczej z majątkiem szacowanym na 22,1 mld dolarów zajmuje 24. miejsce, o jedno wyżej niż Amerykanin węgierskiego pochodzenia, finansista George Soros - 21,6 mld dolarów.
Najbogatszy od lat Ukrainiec Rinat Achmetow, potentat metalurgiczny i właściciel klubu piłkarskiego Szachtar Donieck, ma majątek wartości 21,2 mld dolarów i w rankingu agencji Bloomberg plasuje się na 27. miejscu.
Z kolei najbogatszy Rosjanin, urodzony w Uzbekistanie Aliszer Usmanow, magnat stalowy i udziałowiec spółki kontrolującej klub piłkarski Arsenal, który mieszka w Wielkiej Brytanii, dysponuje majątkiem o wartości 18,9 mld dolarów, co daje mu 36. miejsce na liście najbogatszych ludzi świata.
Hindus Lakshmi Mittal, międzynarodowy potentat stalowy, właściciel koncernu ArcelorMittal, zajmuje 38. miejsce w rankingu.
częściowo na podstawie Money.pl
Etykiety:
antykapitalizm,
ArcelorMittal,
bezrobocie,
ikea,
kapitalizm,
klasa pracująca,
nędza,
pracownicy,
publicystyka,
walka klas,
zwolnienia
24.12.2012
Kraków: Z Wigilii dla potrzebujących skorzystało kilka tysięcy osób
8 tys. litrów czerwonego barszczu i zupy grzybowej, 15 tys. paczek z żywnością i 6 tys. pierników - takie ilości świątecznych potraw wydano podczas XVI Wigilii dla Potrzebujących na Rynku Głównym w Krakowie. Dla większości tych, którzy przyszli to była jedyna wigilijna kolacja.
Jak mówili organizatorzy: "Z jednej strony mamy satysfakcję, że tylu osobom możemy pomóc, z drugiej strony przykre jest, że aż tylu ludzi wymaga wsparcia"
Nie zabrakło też niestety obrzydliwej hipokryzji polityków, którzy wypowiadali się na temat tej akcji: Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że "To nie mróz, nie głód, ale obojętność w wielu wypadkach jest największym zagrożeniem" (...) "Mam nadzieję, że w czasie Świąt z Krakowa płynie ciepło do wszystkich ludzi dobrej woli, do wszystkich, którzy pomagają" - dodał.
W rozmowie z dziennikarzami minister zapowiedział, że w 2013 r. powiatowe urzędy pracy będą miały o 1,2 mld zł więcej z Funduszu Pracy na aktywne formy zwalczania bezrobocia (w sumie będzie to 4,6 mld zł).
Znając polskie realia nie należałoby się zdziwić jak większość tych pieniędzy pójdzie na prezenty dla kapitalistów w postaci tzw. "pomocy przedsiębiorcom w tworzeniu miejsc pracy", w większości pewnie na umowach śmieciowych i z zarobkami, które nawet zakładając że wydałoby się 100% pensji na wynajem mieszkania nie starczą na małą kawalerkę.
Jak mówili organizatorzy: "Z jednej strony mamy satysfakcję, że tylu osobom możemy pomóc, z drugiej strony przykre jest, że aż tylu ludzi wymaga wsparcia"
Nie zabrakło też niestety obrzydliwej hipokryzji polityków, którzy wypowiadali się na temat tej akcji: Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że "To nie mróz, nie głód, ale obojętność w wielu wypadkach jest największym zagrożeniem" (...) "Mam nadzieję, że w czasie Świąt z Krakowa płynie ciepło do wszystkich ludzi dobrej woli, do wszystkich, którzy pomagają" - dodał.
W rozmowie z dziennikarzami minister zapowiedział, że w 2013 r. powiatowe urzędy pracy będą miały o 1,2 mld zł więcej z Funduszu Pracy na aktywne formy zwalczania bezrobocia (w sumie będzie to 4,6 mld zł).
Znając polskie realia nie należałoby się zdziwić jak większość tych pieniędzy pójdzie na prezenty dla kapitalistów w postaci tzw. "pomocy przedsiębiorcom w tworzeniu miejsc pracy", w większości pewnie na umowach śmieciowych i z zarobkami, które nawet zakładając że wydałoby się 100% pensji na wynajem mieszkania nie starczą na małą kawalerkę.
Etykiety:
bezdomni,
bezdomność,
bezrobocie,
bieda,
hipokryzja,
Jacek Majchrowski,
kamienice,
kapitaliści,
kraków,
nędza,
politycy,
polska,
praca,
urząd pracy,
wiadomości,
wigilia,
Władysław Kosiniak
29.10.2012
Spada poziom realnego wynagrodzenia w Polsce
Stać nas na coraz mniej, bo płace rosną znacznie wolniej niż inflacja. Po raz pierwszy od 20 lat spadną w tym roku realne wynagrodzenia. Ten rozdźwięk się pogłębia i w III kwartale był największy od ośmiu lat! Jakby tego było mało- miejsc pracy z miesiąca na miesiąc ubywa
Ekonomiści od kilku miesięcy zgodnie mówią, że sytuacja jest kiepska i szybko nie zacznie się poprawiać. Ale i tak wrześniowe dane z sektora przedsiębiorstw (bez najmniejszych firm, budżetówki i sektora finansowego) są po raz kolejny negatywną niespodzianką.
Jak opisuje dzisiaj, również "Dziennik Gazeta Prawna" według danych GUS, w trzech kwartałach 2012 r. średnie wynagrodzenie w firmach było o 3,7 proc. wyższe niż przed rokiem. Ale biorąc pod uwagę inflację, która w tym czasie osiągnęła poziom niemal 4 proc., jego siła nabywcza płac spadła o 0,2 proc.
I jak przewidują eksperci, w najbliższych miesiącach siła nabywcza spadnie jeszcze bardziej. Według specjalistów, realne wynagrodzenia w całym roku obniżą się od 0,3 do nawet 0,6 proc. Niezależnie od tego, która z tych prognoz się sprawdzi, tak źle nie było od 1992 r. - stwierdza "DGP". Wówczas po raz ostatni skurczyły się realne zarobki w przedsiębiorstwach (o 3,6 proc.), a w następnych latach już tylko rosły.
Od początku roku firmy praktycznie cały czas tną liczbę etatów - w porównaniu ze styczniem zatrudnienie skurczyło się o 37 tys. osób. W samym wrześniu zatrudnienie wyniosło 5 mln 514,1 tys. osób. W porównaniu z sytuacją sprzed roku oznacza to stagnację.
Ekonomiści od kilku miesięcy zgodnie mówią, że sytuacja jest kiepska i szybko nie zacznie się poprawiać. Ale i tak wrześniowe dane z sektora przedsiębiorstw (bez najmniejszych firm, budżetówki i sektora finansowego) są po raz kolejny negatywną niespodzianką.
Jak opisuje dzisiaj, również "Dziennik Gazeta Prawna" według danych GUS, w trzech kwartałach 2012 r. średnie wynagrodzenie w firmach było o 3,7 proc. wyższe niż przed rokiem. Ale biorąc pod uwagę inflację, która w tym czasie osiągnęła poziom niemal 4 proc., jego siła nabywcza płac spadła o 0,2 proc.
I jak przewidują eksperci, w najbliższych miesiącach siła nabywcza spadnie jeszcze bardziej. Według specjalistów, realne wynagrodzenia w całym roku obniżą się od 0,3 do nawet 0,6 proc. Niezależnie od tego, która z tych prognoz się sprawdzi, tak źle nie było od 1992 r. - stwierdza "DGP". Wówczas po raz ostatni skurczyły się realne zarobki w przedsiębiorstwach (o 3,6 proc.), a w następnych latach już tylko rosły.
Od początku roku firmy praktycznie cały czas tną liczbę etatów - w porównaniu ze styczniem zatrudnienie skurczyło się o 37 tys. osób. W samym wrześniu zatrudnienie wyniosło 5 mln 514,1 tys. osób. W porównaniu z sytuacją sprzed roku oznacza to stagnację.
Etykiety:
kapitalizm,
klasa pracująca,
nędza,
polska,
pracownicy,
ubóstwo,
wiadomości,
wynagrodzenie
Subskrybuj:
Posty (Atom)





