W stolicy Francji rządzący sięgnęli po rozum do głowy i umożliwili bezpłatne poruszanie się komunikacją publiczną przez najbliższe kilka dni. Wprowadzono także częściowy zakazy poruszania się pojazdami na obszarze całej aglomeracji. Władze zdecydowały się na taki krok ze względu na dramatyczne zanieczyszczenie powietrza w Paryżu.
Od początku marca w związku z panującymi warunkami pogodowymi (przede wszystkim słabemu obiegowi powietrza) w regionie Paryża, zanieczyszczenie osiąga rekordowe wartości. Dopuszczalne wartości maksymalne dla niektórych cząsteczek rakotwórczych zostały przekroczone i utrzymują się na tym poziomie przez wiele dni. W związku z tym ogłoszono już najwyższy stan alarmowy. Francuskie media ostrzegają przed negatywnym wpływem wdychania powietrza w mieście.
Wprowadzone zostały drastyczne ograniczenia ruchu. Po obszarze miasta poruszać się może jedynie połowa samochodów oraz jednośladów, w zależności od numeru rejestracji i parzystości jej cyfr (w systemie rotacyjnym). W obrębie 10-milionowej aglomeracji utrzymany będzie zakaz ruchu pojazdów powyżej 3,5 tony. Z powyższych zakazów zwolnieni są między innymi pojazdy służb ratowniczych, taksówki i pojazdy osób niepełnosprawnych.
Podobne metody zastosowano w innych miastach Francji borykającymi się również z wysokim zanieczyszczeniem powietrza w marcu.
19.03.2014
18.02.2014
[Wydarzenie] Toruń: Odwołujemy koncert nacjonalistów
Kołakowski występował często na nacjonalistycznych imprezach skupiających sympatyków neofaszyzmu z całej Polski, min. festiwal Orle Gniazdo http://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/obrazy/plakat_orle_gniazdo.jpg
-reklamowany przez osoby w neonazistowskich koszulkach -tu printscreen z filmiku promującego festiwal na którym koszulki osób promujących wydarzenie w jasny sposób dają znać jaki charakter miał ten festiwal (Czaszka SS oraz “Music Against Tolerance”): https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/966816_529919433711109_584554772_o.jpg
Etykiety:
antifa,
antyfaszyzm,
nacjonalizm,
naziole,
neofaszyzm,
neonazizm,
nsz,
polska,
skrajna prawica,
toruń,
wydarzenie,
żołnierze przeklęci
15.02.2014
Wyzysk, mobbing i wypadek kończący się kalectwem w Leroy Merlin. Dyrektor udaje idiotę i łamie podstawowe zapisy prawa pracy
Na początku lutego 20 pracowników jednego z białostockich sklepów Leroy Merlin postanowiło założyć w sklepie związek zawodowy.
Przewodniczącym został Paweł Bednarek - pracownik z 7- letnim doświadczeniem, w białostockim Leroy Merlin pracował od początku istnienia sklepu. Zgodnie z polskim prawem od tego momentu zarząd związku jest chroniony przed zwolnieniem. Jedyne, co im pozostało, to poinformować kapitalistę o istnieniu związku w zakładzie.
Do dyrektora wybrali się w czwartek. Poszli w trójkę - Paweł Bednarek, przewodniczący nowo powstałego związku i jeszcze dwie osoby. Ze sobą mieli pismo informujące o założeniu związku. - Kiedy dyrektor nas zobaczył, powiedział, że teraz nie ma czasu z nami rozmawiać. Żebyśmy przyszli za dwie godziny - opowiada Bednarek.
Po godzinie dyrektor poprosił do siebie przewodniczącego związku i... wręczył mu wypowiedzenie z pracy. Powód? "Wykonywanie obowiązków i zadań w sposób niezgodny z oczekiwaniami pracodawcy" - napisano na wypowiedzeniu.
Dodano też, że pracownik utracił zaufanie kapitalisty m.in. z powodu zbyt wolnego tempa pracy oraz nieuzasadnionej krytyki firmy, organizacji i warunków pracy. Wobec Pawła zastosowano lockout: miał natychmiast spakować się i opuścić firmę. Choć ma miesięczny okres wypowiedzenia i ma prawo przebywać w swoim miejscu pracy, kapitalista powiedział mu, że ma się tam nie pojawiać.
Przewodniczącym został Paweł Bednarek - pracownik z 7- letnim doświadczeniem, w białostockim Leroy Merlin pracował od początku istnienia sklepu. Zgodnie z polskim prawem od tego momentu zarząd związku jest chroniony przed zwolnieniem. Jedyne, co im pozostało, to poinformować kapitalistę o istnieniu związku w zakładzie.
Do dyrektora wybrali się w czwartek. Poszli w trójkę - Paweł Bednarek, przewodniczący nowo powstałego związku i jeszcze dwie osoby. Ze sobą mieli pismo informujące o założeniu związku. - Kiedy dyrektor nas zobaczył, powiedział, że teraz nie ma czasu z nami rozmawiać. Żebyśmy przyszli za dwie godziny - opowiada Bednarek.
Po godzinie dyrektor poprosił do siebie przewodniczącego związku i... wręczył mu wypowiedzenie z pracy. Powód? "Wykonywanie obowiązków i zadań w sposób niezgodny z oczekiwaniami pracodawcy" - napisano na wypowiedzeniu.
Dodano też, że pracownik utracił zaufanie kapitalisty m.in. z powodu zbyt wolnego tempa pracy oraz nieuzasadnionej krytyki firmy, organizacji i warunków pracy. Wobec Pawła zastosowano lockout: miał natychmiast spakować się i opuścić firmę. Choć ma miesięczny okres wypowiedzenia i ma prawo przebywać w swoim miejscu pracy, kapitalista powiedział mu, że ma się tam nie pojawiać.
Etykiety:
2014,
białystok,
leroy merlin,
lockout,
mobbing,
polska,
prawa pracownicze,
protesty,
rosja,
strajk,
turcja,
walka klasowa,
wyzysk
11.01.2014
Wielka Brytania europejską Deltą Nigru? Koncern Total poszukuje na wyspach gazu łupkowego
Francuski Total jako pierwsza wielka firma naftowa zainwestuje w poszukiwania gazu łupkowego w Wielkiej Brytanii - informują dzisiaj brytyjskie media, zapowiadając, że oficjalnie ma to zostać ogłoszone w poniedziałek .
Agencja Reutera pisze, powołując się na źródła zaznajomione z tą sprawą, że Total przeznaczy 30 milionów funtów szterlingów na wiercenia w poszukiwaniu gazu łupkowego w Lincolnshire w środkowej Anglii. Total przyłączy się do dwóch licencji na poszukiwanie gazu łupkowego w partnerstwie z mniejszymi firmami eksplorerskimi: Dart Energy, Egdon Resources, IGas i eCORP.
Badania geologiczne wskazują na istnienie w Wielkiej Brytanii znacznych zasobów gazu łupkowego; wiercenia mają umożliwić ustalenie, czy eksploatacja złóż tego surowca jest opłacalna.
Dziennik Financial Times przewiduje, że umowa z Totalem będzie postrzegana jako wielkie wotum zaufania dla brytyjskiego gazu łupkowego. Rząd brytyjski nadał gazowi łupkowemu priorytetowe znaczenie, oferując ulgi podatkowe firmom eksplorerskim i wydobywczym oraz obiecując znaczne korzyści gminom, na terenie których prowadzone są wiercenia.
Minister finansów George Osborne podkreśla ogromny potencjał gazu łupkowego; mówi o tysiącach nowych miejsc pracy i utrzymaniu cen energii na niskim poziomie. W Wielkiej Brytanii nie brakuje jednak przeciwników wydobywania gazu łupkowego. Twierdzą oni, że stosowana w tym celu metoda szczelinowania hydraulicznego może powodować zanieczyszczenie wód gruntowych i wstrząsy tektoniczne
Agencja Reutera pisze, powołując się na źródła zaznajomione z tą sprawą, że Total przeznaczy 30 milionów funtów szterlingów na wiercenia w poszukiwaniu gazu łupkowego w Lincolnshire w środkowej Anglii. Total przyłączy się do dwóch licencji na poszukiwanie gazu łupkowego w partnerstwie z mniejszymi firmami eksplorerskimi: Dart Energy, Egdon Resources, IGas i eCORP.
Badania geologiczne wskazują na istnienie w Wielkiej Brytanii znacznych zasobów gazu łupkowego; wiercenia mają umożliwić ustalenie, czy eksploatacja złóż tego surowca jest opłacalna.
Dziennik Financial Times przewiduje, że umowa z Totalem będzie postrzegana jako wielkie wotum zaufania dla brytyjskiego gazu łupkowego. Rząd brytyjski nadał gazowi łupkowemu priorytetowe znaczenie, oferując ulgi podatkowe firmom eksplorerskim i wydobywczym oraz obiecując znaczne korzyści gminom, na terenie których prowadzone są wiercenia.
Minister finansów George Osborne podkreśla ogromny potencjał gazu łupkowego; mówi o tysiącach nowych miejsc pracy i utrzymaniu cen energii na niskim poziomie. W Wielkiej Brytanii nie brakuje jednak przeciwników wydobywania gazu łupkowego. Twierdzą oni, że stosowana w tym celu metoda szczelinowania hydraulicznego może powodować zanieczyszczenie wód gruntowych i wstrząsy tektoniczne
14.11.2013
[Blog] Kraków: Właściciele idą po haracze za chodnik
To co dzieje się obecnie w Polsce można określić jako kapitalistyczną utopię. W Krakowie byli właściciele terenu na którym obecnie już od kilkudziesięciu lat znajduje się nowa dzielnica tego miasta, postanowili wystąpić o pieniądze za wynajem 10 lat wstecz "swojego" terenu, na którym znając życie przed kilkudziesięcioma laty paśli sobie świnie i opalali chałupy gównem.
9.11.2013
Co szósty kapitalista w Polsce zatrudnia łamiąc podstawowe zasady prawa pracy
Z raportu PIP w ubiegłym roku ujawniono ponad 88 tys. wykroczeń przeciwko pracownikom, blisko 19 tys. kapitalistów otrzymało mandaty karne, a sądy orzekły łącznie ponad 7 mln zł grzywien od łamiących przepisy. Tak wynika ze sprawozdania z działalności głównego inspektora pracy za ubiegły rok.
W 2012 r. inspektorzy przeprowadzili blisko 90 tys. kontroli u ok. 69 tys. kapitalistów, na rzecz których pracę świadczyło ok. 3,6 mln osób. Ponad połowę skontrolowanych stanowiły mikroprzedsiębiorstwa, pod względem branży dominowały zakłady przetwórstwa przemysłowego, budowlane oraz handlowo-naprawcze.
Inspektorzy pracy ujawnili łącznie 88,6 tys. wykroczeń przeciwko prawom pracowniczym. Na sprawców nałożono blisko 19 tys. mandatów karnych na kwotę 22,5 mln zł, a do sądów inspektorzy skierowali 3,8 tys. wniosków o ukaranie. Sądy orzekły grzywny o łącznej wysokości 7,2 mln zł wobec ponad 3,3 tys. sprawców. Do prokuratury skierowano 987 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Przestępstwa w większości dotyczyły udaremniania lub utrudniania inspektorom czynności służbowych, złośliwego lub uporczywego naruszania praw pracowniczych lub fałszowania dokumentów. W 2012 r. w co szóstym kontrolowanym podmiocie (ponad 4,2 tys., czyli podobnie jak w 2011 r.) stwierdzono nielegalne zatrudnienie. Jednymi z większym problemów wciąż są też: naruszanie przepisów o wynagrodzeniu za pracę i nieprzestrzeganie norm czasu pracy.
Według PIP w 2012 r. nie opłacono składek na Fundusz Pracy za blisko 49 tys. osób (w 2011 r. - 37,5 tys. osób), na łączną kwotę 15,7 mln zł (w 2011 r. - 10 mln zł).
Inspekcja stwierdza też, że systematycznie wzrasta skala zawierania umów cywilnoprawnych w warunkach, w których powinna zostać zawarta umowa o pracę. W 2012 r. zakwestionowano 16 proc. kontrolowanych pod tym kątem umów, podczas gdy w 2011 r. - 13 proc., w 2010 r. - 10 proc., a w 2009 r. - 7 proc.
W 2012 r. do PIP wpłynęło blisko 44,3 tys. skarg - w większości dotyczyły nawiązywania i rozwiązywania stosunku pracy, wynagradzania oraz warunków pracy. Specjaliści PIP udzielili ponad 1 mln 200 tys. bezpłatnych porad. PIP po raz kolejny podnosi, że na efektywność jej kontroli negatywnie wpływają ograniczenia ustawowe, a szczególnie obowiązek zawiadomienia przedsiębiorcy o zamiarze wszczęcia kontroli.
Przypomnijmy że PIP jest instytucją, która często niezbyt zapalnie zabiera się za sprawdzanie warunków pracy pracowników. Możemy więc sobie wyobrazić jaka jest realna skala wyzysku panująca w Polsce, która niewątpliwie jest większa niż ta ukazana w raporcie PIP.
W 2012 r. inspektorzy przeprowadzili blisko 90 tys. kontroli u ok. 69 tys. kapitalistów, na rzecz których pracę świadczyło ok. 3,6 mln osób. Ponad połowę skontrolowanych stanowiły mikroprzedsiębiorstwa, pod względem branży dominowały zakłady przetwórstwa przemysłowego, budowlane oraz handlowo-naprawcze.
Inspektorzy pracy ujawnili łącznie 88,6 tys. wykroczeń przeciwko prawom pracowniczym. Na sprawców nałożono blisko 19 tys. mandatów karnych na kwotę 22,5 mln zł, a do sądów inspektorzy skierowali 3,8 tys. wniosków o ukaranie. Sądy orzekły grzywny o łącznej wysokości 7,2 mln zł wobec ponad 3,3 tys. sprawców. Do prokuratury skierowano 987 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Przestępstwa w większości dotyczyły udaremniania lub utrudniania inspektorom czynności służbowych, złośliwego lub uporczywego naruszania praw pracowniczych lub fałszowania dokumentów. W 2012 r. w co szóstym kontrolowanym podmiocie (ponad 4,2 tys., czyli podobnie jak w 2011 r.) stwierdzono nielegalne zatrudnienie. Jednymi z większym problemów wciąż są też: naruszanie przepisów o wynagrodzeniu za pracę i nieprzestrzeganie norm czasu pracy.
Według PIP w 2012 r. nie opłacono składek na Fundusz Pracy za blisko 49 tys. osób (w 2011 r. - 37,5 tys. osób), na łączną kwotę 15,7 mln zł (w 2011 r. - 10 mln zł).
Inspekcja stwierdza też, że systematycznie wzrasta skala zawierania umów cywilnoprawnych w warunkach, w których powinna zostać zawarta umowa o pracę. W 2012 r. zakwestionowano 16 proc. kontrolowanych pod tym kątem umów, podczas gdy w 2011 r. - 13 proc., w 2010 r. - 10 proc., a w 2009 r. - 7 proc.
W 2012 r. do PIP wpłynęło blisko 44,3 tys. skarg - w większości dotyczyły nawiązywania i rozwiązywania stosunku pracy, wynagradzania oraz warunków pracy. Specjaliści PIP udzielili ponad 1 mln 200 tys. bezpłatnych porad. PIP po raz kolejny podnosi, że na efektywność jej kontroli negatywnie wpływają ograniczenia ustawowe, a szczególnie obowiązek zawiadomienia przedsiębiorcy o zamiarze wszczęcia kontroli.
Przypomnijmy że PIP jest instytucją, która często niezbyt zapalnie zabiera się za sprawdzanie warunków pracy pracowników. Możemy więc sobie wyobrazić jaka jest realna skala wyzysku panująca w Polsce, która niewątpliwie jest większa niż ta ukazana w raporcie PIP.
8.11.2013
Kapitalistyczni bandyci biją kolejnego pracownika
Jacek, 43-letni mieszkaniec Częstochowy zatrudnił się we wrześniu jako kierowca w firmie transportowej z Katowic. Dostał do dyspozycji dostawczego peugeota boxera. Miał wozić towary po całej Europie.
Właścicielka firmy Anita N. nie była jednak zadowolona - miała zastrzeżenia do sposobu wykonywania przez pana Jacka obowiązków i przestrzegania dyscypliny pracy. 30 października wczesnym rankiem przyjechała więc do Częstochowy z dwoma osiłkami, by odebrać firmowy samochód. Jeden z bandytów został na zewnątrz, a Anita N. w towarzystwie drugiego z kryminalistów zapukała do mieszkania Jacka i jego 77-letniej matki. Zażądali wydania kluczyków oraz dokumentów samochodu. W trakcie rozmowy bandzior towarzyszący kapitalistce, nie bacząc na obecność starszej pani, zaczął bić Jacka. Nikt mu nie przeszkadzał. Okładał pracownika rękami po całym ciele, a gdy ten upadł, kopał po brzuchu, aż częstochowianin stracił przytomność. Potem szefowa i jej kumpel wyszli z mieszkania i odjechali. Matka pobitego wezwała pogotowie ratunkowe. Nie wiedziałam, co robić, stałam jak sparaliżowana i patrzyłam, jak biją mi syna- mówiła potem policjantom starsza pani.
Częstochowianin trafił na oddział intensywnej terapii, jego stan jest nadal bardzo ciężki, obrażenia zagrażają życiu.
Policja zatrzymała Anitę N. w Katowicach. Prokurator przedstawił jej zarzut nakłaniania do pobicia Jacka K. 2 listopada częstochowski sąd umieścił ją na dwa miesiące w areszcie.
Sprawca pobicia ukrywa się. Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ od 4 listopada poszukuje go listem gończym. Zameldowany w Katowicach 36-letni Patryk Zieliński jest podejrzany o pobicie Jacka K. i spowodowanie u niego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura nie wyklucza, że po uzyskaniu dokumentacji medycznej zmieni zarzut na podżeganie i usiłowanie zabójstwa.
Zapraszamy czytelników Antiklas.pl do przesyłania informacji na maila redakcyjnego o możliwym miejscu ukrywania się bandyty w celu wymierzenia mu odpowiedniej kary.
Właścicielka firmy Anita N. nie była jednak zadowolona - miała zastrzeżenia do sposobu wykonywania przez pana Jacka obowiązków i przestrzegania dyscypliny pracy. 30 października wczesnym rankiem przyjechała więc do Częstochowy z dwoma osiłkami, by odebrać firmowy samochód. Jeden z bandytów został na zewnątrz, a Anita N. w towarzystwie drugiego z kryminalistów zapukała do mieszkania Jacka i jego 77-letniej matki. Zażądali wydania kluczyków oraz dokumentów samochodu. W trakcie rozmowy bandzior towarzyszący kapitalistce, nie bacząc na obecność starszej pani, zaczął bić Jacka. Nikt mu nie przeszkadzał. Okładał pracownika rękami po całym ciele, a gdy ten upadł, kopał po brzuchu, aż częstochowianin stracił przytomność. Potem szefowa i jej kumpel wyszli z mieszkania i odjechali. Matka pobitego wezwała pogotowie ratunkowe. Nie wiedziałam, co robić, stałam jak sparaliżowana i patrzyłam, jak biją mi syna- mówiła potem policjantom starsza pani.
Częstochowianin trafił na oddział intensywnej terapii, jego stan jest nadal bardzo ciężki, obrażenia zagrażają życiu.
Policja zatrzymała Anitę N. w Katowicach. Prokurator przedstawił jej zarzut nakłaniania do pobicia Jacka K. 2 listopada częstochowski sąd umieścił ją na dwa miesiące w areszcie.
Sprawca pobicia ukrywa się. Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ od 4 listopada poszukuje go listem gończym. Zameldowany w Katowicach 36-letni Patryk Zieliński jest podejrzany o pobicie Jacka K. i spowodowanie u niego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura nie wyklucza, że po uzyskaniu dokumentacji medycznej zmieni zarzut na podżeganie i usiłowanie zabójstwa.
Zapraszamy czytelników Antiklas.pl do przesyłania informacji na maila redakcyjnego o możliwym miejscu ukrywania się bandyty w celu wymierzenia mu odpowiedniej kary.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





